Tadeusz Rozpara


Tadeusz Rozpara

Aktualności

Zakładka Aktualności służyła do tej pory głównie do prezentowania mnie i moich poglądów w celach związanych z wyborami. Postanowiłem napisać jednak parę zdań na inny temat, choć w pewnym sensie związany, jeśli nie z bezpośrednio z wyborami, to na pewno z ich wynikami czyli tym kto będzie władze sprawował i jaki pożytek z tego będzie miał np. lokalny sport.
W minioną sobotę uczestniczyłem w inauguracji rozgrywek II ligi tenisa stołowego, w których to rozgrywkach od lat uczestniczy LKS STOMIL Bełchatów.
Dla mnie jako społecznika, samorządowca i byłego Prezydenta Miasta, który w swoim czasie wspierał LKS i tę sekcję, jest miłym wspomnieniem, że to w czasie mojej prezydentury klub po raz pierwszy awansował do II ligi. Ważnym wydarzeniem tej inauguracji było spotkanie z człowiekiem, który jest ikoną bełchatowskiego tenisa, moim imiennikiem i kolegą Tadeuszem Książczykiem. To Tadeusz, bełchatowianin z urodzenia, był inicjatorem założenia sekcji tenisa w LKS Bełchatów, jego pierwszym zawodnikiem, a od ponad 40 lat trenerem. Cieszyliśmy się wszyscy, że po kłopotach zdrowotnych Tadeusz znów był w „akcji” i może realizować swoją pasję tenisową jako trener i organizator. Dziękujemy Tadeuszu i życzymy wielu jeszcze lat aktywności trenerskiej organizatorskiej.
W inauguracji uczestniczył Pan Łukasz Politański, Wiceprezydent Bełchatowa, któremu przy tej okazji dziękuję za jego zaangażowanie w rozwiązanie problemów Klubu przez władze Miasta w trudnych dla Klubu chwilach.
Podczas tego wydarzenia rozmawialiśmy także o przyszłości sekcji w sytuacji gdy główna sekcja – kolarska, została przejęta przez LKKS Lityński. Może właśnie w obliczu wyborów warto zaapelować do wygranych aby tę dyscyplinę sportu w Bełchatowie wzmocnić.
To stosunkowo niskobudżetowy sport, a obejmuje swym zasięgiem bardzo szerokie rzesze młodzieży. Nie tylko z miasta ale i okolicznych gmin.


Z poważaniem

Tadeusz Rozpara

Data publikacji: 24.09.2018



Odpowiadając na pewne zapotrzebowanie, m.in. Pan Leszek Salomon w grupie „Wybory Samorządowe Bełchatów” na Facebooku mnie w tej sprawie indagował, a trochę z potrzeby własnej postanowiłem napisać parę refleksji inspirowanych kończącą się kampanią wyborczą. Nie, żebym czuł się jakoś szczególnie upoważniony do podsumowań, ale jako były już Prezydent naszego Miasta, wybrany w dodatku Prezydentem 25 – lecia, myślę, że mam wystarczające ku temu powody. Będzie więc o programach, trochę o kandydatach i o rzeczywistych, przynajmniej w moim przekonaniu, problemach Miasta.

We wspomnianej na wstępie grupie ma Facebooku próbowano rozniecić dyskusję o programach wyborczych kandydatów na Prezydenta, co w gruncie rzeczy się nie udało, nad czym niektórzy mocno ubolewali.

Nie ma co dramatyzować. Traktowanie programów wyborczych jako głównego kryterium oceny ugrupowania i kandydatów, w przypadku wyborów samorządowych, a zwłaszcza kandydatów na Prezydenta, nie jest zbyt trafione. Przede wszystkim dlatego, że programy te są w zdecydowanej większości ze sobą zbieżne, a na pewno bardzo podobne. Nic w tym dziwnego. W samorządzie nie kreuje się prawa ani też rozwiązań o charakterze ustrojowym.

Wyborcy także mają podobne oczekiwania co do zadań dla przyszłych władz miasta.

Wreszcie są też już istniejące plany i zamierzenia, znane od lat, niektóre od lat niezrealizowane. Dotyczy to zadań ściśle miejskich umiejscowionych w wieloletnich programach inwestycyjnych, wieloletniej prognozie finansowej jak i zadań, które są zależne od innych organów, ale których realizacja wymaga dobrej współpracy z organami miasta, zwłaszcza z Prezydentem. Trzeba też stwierdzić, że większość komitetów i kandydatów nie umie tych programów tworzyć. Cóż wynika np. z programu PLUS-a? Gdzie te konkrety, na których oparta jest cała kampania? Tak, jest parę konkretnych zadań wynikających z wieloletniej prognozy finansowej uchwalonej już przez Radę Miasta oraz „bełkot” w postaci „kontynuacja” , „dalsza realizacja” , „dalszy rozwój” itd. Z innymi programami nie jest lepiej, no może w przypadku Waldemara Płomińskiego jest próba zdefiniowania haseł po kątem oczekiwań mieszkańców, choć wśród odbiorców spotyka się pytania o realność, co w niektórych przypadkach jest zasadne.

Jestem zwolennikiem tworzenia programów w oparciu o pewne hasła wskazujące tematy najważniejsze zdaniem kandydata i eksponowaniem sposobów realizacji oraz doboru środków. Innym tematem, który ma w jakiś sposób wyróżnić kandydata i jego program sa proporcje w wydatkach budżetowych. Posłużę się przykładem, niestety znów PLUS- a i urzędującego Prezydenta. Nie jest to złośliwość tylko obiektywne uwarunkowanie. Od 12 lat nie ma innego odniesienia oprócz mojej prezydentury, która rozpoczęła się 20 lat temu a zakończyła 12 lat temu. Były to zresztą zupełnie inne uwarunkowania gospodarcze, prawne i ustrojowe(UE). Wydawnictwa PLUS epatują nas liczbami. Ile to wydano pieniędzy na nasze potrzeby. Te milionowe kwoty maja pokazać jaki to PLUS i Prezydent z tej formacji jest dobry. Mam wrażenie, że mają ludzi za niedorozwiniętych. Jakież to zasługi. Czy to Prezydent i PLUS wytworzyli te pieniądze. Nie! Otrzymali je od mieszkańców z podatków oraz z budżetu państwa np. jako subwencje oświatową, a z budżetu państwa to też przecież z naszych podatków.

Otóż podstawowym zadaniem Prezydenta i Rady Miejskiej jest właśnie wydawanie pieniędzy. Naszych pieniędzy. Nie ich. To im powierzyli mieszkańcy zadanie dobrego wydawania pieniędzy na zaspokajanie naszych potrzeb.

Czymże zatem się chwali Pan Prezydent? Że z ok. 660 mln złotych jakimi dysponował przez ostatnie 4 lata ( przez 12 jest to myślę ponad 1, 5 mld zł) wydano na wydatki majątkowe ( inwestycje) ok. 120 mln zł to jest tylko ok. 18%!

Wiem, że za proinwestycyjny samorząd uważa się powszechnie taki, który ma udział ok. 30%. I są takie samorządy. Przykładowo w rankingu miast powiatowych ogłoszonym w miesięczniku Wspólnota uwzględniającym trzy kolejne lata 2010-2012 (aby lepiej „uchwycić” średnią) Bełchatów jest na 124 miejscu (środek tabeli) z kwotą 373, 40 zł na mieszkańca, podczas gdy lider rankingu , nota bene współpracujące z Bełchatowem Myślenice maja 1549,14 zł!

Za to w wydatkach na administrację jesteśmy w 2013 roku na 79 miejscu(na 107 – miasta powyżej 30 tys. mieszkańców) licząc od najniższych na mieszkańca a na 29 licząc od najwyższych( źródło miesięcznik Wspólnota).

W kampanii kandydaci powinni się odnieść do tej sprawy. Żeby wyborcy wiedzieli czy będzie to „dalsze” trwonienie naszych pieniędzy czy może któryś widzi to inaczej. Proszę patrzcie na te programy także, a może przede wszystkim pod tym kątem.

Ważnym punktem odniesienia przy ocenie kandydatów jest styl i sposób wykonywania władzy. Gdzie widzą miejsce dla: konsultacji społecznych, opozycji i generalnie osób o odmiennych poglądach? Czy tak jak to było w tej kadencji w wykonaniu PLUS-a, PO i Ziemi Bełchatowskiej? Konsultacje i projekty społeczne do kosza, patrz uchwałą obywatelska w sprawie opłat za przedszkola a przeciwnicy, zgodnie z bolszewicką zasadą, „kto nie z nami ten jest przeciw”. W Bełchatowie w tym gorszym wydaniu: „kto nie z nami, ten wróg”. Budżet Obywatelski rzucony jak mięso psom na pożarcie przez licytantów z PLUS i ZB był próba uspołecznienia tej sfery działania samorządu tyle, że nie przygotowaną, nieudolną i w dodatku bez rzetelnej edukacji i konsultacji. Dobre i to, ale to za mało.

Jakie są dziś najbardziej aktualne problemy mieszkańców? Aż wstyd powiedzieć, ale czytając różne fora, to największym problemem jest smród. Poszukajmy więc w programach czy ktoś ma zamiar konkretnie się tym zająć. A to rzeczywiście jest problem, którego na pewno nie rozwiążą „kadry” Wod-Kan-u, bo nie mają ku temu żadnego merytorycznego przygotowania i nawet nie zauważyły, że śmierdzi. Dobrze, że mieszkańcy im to uświadomili.

W dalszym ciągu problemem jest obwodnica. Hasło PO, „budujemy dla Bełchatowa obwodnicę” jest nadużyciem, jak wiele innych haseł PO. Wymuszona protestami mieszkańców, powinna być zbudowana w półtora roku, a będzie po czterech latach, o ile się procedury nie przedłużą. To jest tylko zagrywka polityczna, a nie budowa. Także cały kompleks spraw związanych z nowymi rozwiązaniami komunikacyjnymi. Brak jest ciągle konkretnych działań i brak konstruowania planów w kierunku tworzenia nowych ulic będących traktami umożliwiającymi „odkorkowanie” miasta. Przez ostatnie lata nie powstała żadna ulica, która wychodziłaby naprzeciw temu problemowi. No, może Jana Pawła II idzie w takim kierunku, ale doraźnie nie załatwia niczego.

A obwodnica południowo – wschodnia. Dlaczego teraz w kampanii wyborczej nie przedstawił Prezydent efektów i uzgodnień z Marszałkiem w tej sprawie. Bo co? Bo ich nie ma, albo są w takim stanie, że brak jest możliwości określenia w miarę konkretnej perspektywy! To jest znowu ten konkret?

W tej sprawie nie tylko Prezydent, ale i inni kandydaci nie wypowiedzieli się dość konkretnie. Co do kandydatów, to nie jest tajemnicą, że uważam Waldemara Płomińskiego za najlepszego w tym momencie kandydata. Wynika to zarówno z mojego przekonania jak i z poparcia SLD. Mam więc świadomość, że nie jestem w pełni obiektywny. Nietrudno jednak zauważyć, że najczęściej słyszana tezą jest: „każdy byle nie obecny”. I to jest kwintesencja. Marek Chrzanowski jest potwierdzeniem tego, że zbyt długie pełnienie funkcji wypala, powoduje brak krytycyzmu wobec własnych działań, nieliczenie się z innymi i inne niewłaściwe zachowania. Wiem to także z własnego doświadczenia. Co do innych kandydatów, to prawdziwy powiew świeżości to jest rzeczywiście W. Płomiński. Zarzuty, że jak działał w biznesie, to powinien stworzyć firmę, a nie „pchać” się do samorządu są poniżej pasa.. To samo można by powiedzieć o nauczycielach, (kandyduje troje, w tym jeden, który już dawno o tym zapomniał), mechanizatorach rolnictwa itd. To co, tylko politycy mają kandydować? To wśród naszych jest akurat jeden. To jest nieporozumienie. Na funkcje wybieralne wybiera się osoby, które mają akceptację społeczną, a nie konkretne kwalifikacje, bo nie ma szkół prezydentów, radnych, ministrów i kogo tam jeszcze.

Z poważaniem

Tadeusz Rozpara

Data publikacji: 13.11.2014


Szanowni Państwo Powrót z urlopu jest dobrą okazją do wznowienia aktywności na forum internetowym. Mam też takie bardziej osobiste powody aby właśnie w tym czasie podzielić się z Wami refleksjami związanymi z moimi własnymi dokonaniami. Kilkanaście dni temu 7 lipca, minęło 20 lat od dnia wyboru mnie na Prezydenta Miasta Bełchatowa. Jak wiemy, w owym czasie nie były to wybory bezpośrednie (wyboru dokonywała Rada Miejska), a Prezydent występował w podwójnym statusie. Jednoosobowo był organem wykonującym pewne zadania z zakresu administracji publicznej w gminie miejskiej, a w zakresie zarządzania sprawami wspólnoty samorządowej, w tym mienia komunalnego, inwestycji, gospodarki komunalnej itd., był przewodniczącym kolegialnego organu jakim był zarząd miasta. Wybór mojej osoby na tę ważną funkcję był wynikiem sukcesu wyborczego jaki w 1994 roku w Bełchatowie odniosła Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej (SdRP), której byłem członkiem założycielem i liderem w Bełchatowie, a przez pewien czas także w dawnym województwie piotrkowskim. Dla mniej zorientowanych przypomnę, ze Sojusz Lewicy Demokratycznej powstał kilka lat później na bazie członkowskiej SdRP i innych środowisk lewicowych. Rada Miejska liczyła wówczas 32 radnych. Wprowadzając do Rady 11 radnych i zawarciu porozumienia koalicyjnego z Bełchatowską Inicjatywą Samorządową mająca także 11 radnych przejęliśmy władzę w mieście od środowiska solidarnościowego, którego liderem był Prezydent I kadencji Edward Olszewski. Nie jest moją intencją, aby w tym krótkim rocznicowym wspomnieniu dokonywać ocen, zwłaszcza krytycznych moich poprzedników, ale jeden kamyczek w tym miejscu muszę wrzucić. Nie wiem, czy gorycz z przegranej była tak duża, czy zwyczajnie brakło ekipie Edwarda Olszewskiego klasy, że podczas głosowania nad moim wyborem grupa ta licząca 7 radnych, za wyjątkiem jednego radnego, „zagłosowała” nogami… wychodząc po prostu z sali obrad. Ta moja osobista rocznica zbiegła się w czasie z przeprowadzonym przez redakcję Dziennika Łódzkiego na portalu internetowym bełchatów. naszemiasto.pl, plebiscytem mieszkańców na najlepszego prezydenta Bełchatowa w minionym 25-leciu. Konkurencja, rzecz jasna nie była liczna, bo było nas w tym czasie tylko trzech, ale jest przedmiotem mojej satysfakcji, że właśnie w tym czasie mieszkańcy swoimi głosami w liczbie 965, przyznali mnie palmę pierwszeństwa. Jest to dla mnie szczególnie ważne i miłe, że pomimo upływu dwunastu lat od zakończenia ośmioletniej pracy na tej funkcji, wciąż wielu mieszkańców pamięta o moich, naszych dokonaniach i sposobie sprawowania władzy, który uwzględniał oczekiwania różnych ludzi, nie tylko związanych z moim środowiskiem politycznym. W którym było miejsce dla osób nie związanych z lewicą, na co jest wiele przykładów. To moje wyróżnienie, to oczywiście docenienie wkładu wielu osób ze mną współpracujących i wspierających mnie w tej pracy. W tym miejscu przekazuję serdeczne podziękowanie wszystkim, którzy na mnie głosowali, a także tym, którzy z różnych powodów nie głosowali, ale utożsamiają się z tym wynikiem. Charakter tego wspomnienia nie pozwala mi na szersze omówienie naszych dokonań i wskazania osób w to dzieło zaangażowanych, co zresztą na upływ czasu nie jest łatwe i mógłbym popełnić gafę pominięcia kogoś ważnego. Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję. Jest tez niestety smutny watek w tym fragmencie, bo co najmniej kilku ważnych osób z tego grona, nie ma już wśród nas. O niektórych dokonaniach można dowiedzieć się także na tej stronie gdzie w zakładce O mnie (Dokonania), publikowany jest materiał prasowy z poprzednich wyborów samorządowych Zapewniam natomiast, ze w najbliższym czasie, na tej stronie, postaram się przybliżyć tamten czas, problemy i ludzi, którzy wraz ze mną tworzyli historię Bełchatowa w latach 1994-2002. Poniżej link do strony portalu „nasze miasto” zawierającej wynik plebiscytu a obok skan artykułu podsumowującego, który ukazał się tylko w wersji papierowej. Trochę jestem zaskoczony, że w internetowym wydaniu nie było żadnego podsumowania plebiscytu opartego w całości na głosowaniu internetowym. Nie wypada mi jednak krytycznie recenzować Redakcji Dziennika Łódzkiego, w sytuacji gdy jestem zwycięzcą zorganizowanego przez tę redakcje plebiscytu. Dlatego także Redakcji składam podziękowanie i serdecznie wszystkich [pozdrawiam, a zwłaszcza tych, którzy przy tym projekcie pracowali.

 Z poważaniem

Tadeusz Rozpara  

Strona z artykułem.